Może nad morze...
Kochani,
Jeszcze kilka dni temu wybierałam się z rodzicami nad Morze - na długo wyczekiwany odpoczynek i wdychanie jodu. Niestety, zamiast wakacyjnych promieni słońca złapaliśmy jakieś wirusy (aż trzy różne) i już na samym początku naszej podróży zawitaliśmy do szpitala w Lublinie. Ciężko było ale już jest OK - została tylko chrypka i katarek. Przez cały ten trudny czas była przy mnie Mama, wspierała nas Ciocia, a Tato sam walczył z wirusami w domu…
Dziś poniedziałek - mieliśmy wracać znad Morza, a wracamy ze szpitala. Na szczęście – do domu, bo tutaj nareszcie będę mogła wyprzytulać się do Rodziców (na szpitalnym oddziale nie zawsze było to możliwe…)
Pozdrawiam serdecznie mojego kolegę Bartusia z sali obok, którego poznałam jeszcze na szpitalnym oddziale intensywnej terapii. Trzymaj się i bądź dzielny - jak ja!





Komentarze
Prześlij komentarz